Podróżniczka

Marzenia

Było lato 1998 r. Humiko Matsuzawa spędzała kolejny zwykły dzień w rodzinnej wiosce rybackiej w prefekturze Yamagata. Jak to w sierpniu powietrze było gorące i parne. Kobieta nie mogła się wręcz doczekać powrotu do domu. Idąc, pozdrawiała wesoło napotkane znajome twarze. Spędziła w tym miejscu większość swojego życia. Jej dzieci były już dorosłe i opuściły dom. Chociaż nie do końca.

Kayo, 29-letnia córka Humiko, wyjechała do Nowej Zelandii w ramach work and travel, czyli po to, aby pracować, podróżować i szlifować język angielski. Kobieta tęskniła za Kayo, ale nie martwiła się o nią za bardzo. Kayo słynęła ze zdrowego rozsądku i racjonalnego podejścia do życia. Poza tym cechowała się wyjątkowo przyjazną osobowością, wszędzie potrafiła znaleźć przyjaciół.

Odkąd była małą dziewczynką, Kayo pragnęła podróżować. Systematycznie wkuwała angielskie słówka, a jednocześnie odkładała pieniądze zarobione na stoisku z rybami na realizację marzenia. Humiko zdawała sobie sprawę, że w końcu nadejdzie dzień pożegnania. Na szczęście jej córka obrała sobie za cel kraj uznawany za jeden z najbezpieczniejszych na świecie. Jesienią 1997 r. zamieszkała w miejscowości Christchurch w Nowej Zelandii.

List

Kiedy Humiko dotarła do domu, wyjęła ze skrzynki pocztówkę z nowozelandzkim znaczkiem. Kobieta uśmiechnęła się radośnie. Córka z niezwykłym zaangażowaniem pielęgnowała kontakt z matką. Nie tylko regularnie dzwoniła, ale zawsze wysyłała kartkę, kiedy podróżowała po kraju swoich marzeń. Dzięki krótkim wiadomościom Humiko czuła się tak, jakby była tam razem z nią.

Kochana mamo- pisała 29-latka.- Postanowiłam wrócić do Japonii 4 grudnia, a więc przed nami jeszcze 3 miesiące rozłąki. Dbaj o siebie. Kocham cię, Kayo.

Humiko była bardzo szczęśliwa. Kartka była najlepszym prezentem, jaki mogła sobie wymarzyć.   Jeszcze lepsza była zaś świadomość, że Kayo jest już jedną nogą w domu i niebawem będzie widywała ją codziennie. Postanowiła od teraz częściej sprawdzać skrzynkę pocztową. Spodziewała się kolejnego listu, gdyż Kayo wspomniała, że zamierza wybrać się na wycieczkę do miasta Auckland, oddalonego o 1000 km od Christchurch.

Wycieczka

Humiko raz jeszcze przejrzała całą korespondencję, która dotarła do niej z Nowej Zelandii. Wśród listów była również pocztówka zaadresowana do brata Kayo, Junichiego:

Dziękuję ci  bardzo za wsparcie, jakie mi okazałeś, gdy wyjechałam. Jest tu [w Nowej Zelandii] znacznie zimniej niż się spodziewałam. Jednocześnie to takie piękne miejsce. Wszyscy są tak mili, że nie może mi się tu stać żadna krzywda. Kończę. Nie siedź zbyt długo w pracy i dbaj o siebie.

Taka właśnie była Kayo- troskliwa, opiekuńcza, po prostu dobra. Ludzie do niej lgnęli, a ona kochała być w ich towarzystwie. Zawsze jednak pamiętała o bliskich. Humiko więc czekała na jakiś znak od Kayo wysłany z Auckland. Dni jednak mijały, a skrzynka na listy uparcie świeciła pustkami. Kobieta coraz bardziej niepokoiła się o córkę.

Samotna podróż

Dusza towarzystwa

Kayo wylądowała w Christchurch pod koniec 1997 r. W Dominion English School poznała Naomi Saishu. Dziewczyny tak przypadły sobie do gustu, że postanowiły zamieszkać razem. Obie pracowały dorywczo w miejscowej restauracji. Pełnymi garściami czerpały z programu work and travel.

29-latka nawiązała mnóstwo nowych znajomości. Świeżo poznani koledzy zapraszali ją na kolacje czy drinka. Kobieta chętnie przyjmowała zaproszenia, choć raczej stroniła od alkoholu, ponieważ z uwagi na filigranową posturę szybko się upijała. Nie była również fanką innych używek.

Kayo była duszą towarzystwa. Kiedy tylko słyszała muzykę, pojawiała się na parkiecie. Cieszyła się szczególną atencją ze strony płci przeciwnej. Robiła wrażenie na mężczyznach kocimi ruchami i bezpretensjonalnością. Dziewczyna z nikim jednak nie flirtowała ani nie zamierzała wchodzić w związki. Nie po to przyjechała do Nowej Zelandii.

W nieznane

Turystka codziennie uczyła się języka angielskiego w prywatnej szkole. Następnie szła do pracy, gdzie miała okazję zastosować zdobytą wiedzę w praktyce. Mówiła płynnie i bardzo swobodnie. Błyskawicznie zintegrowała się ze społecznością Christchurch. Kiedy miała trochę czasu i pieniędzy, podróżowała po innych zakątkach Nowej Zelandii. Z każdej wycieczki wysyłała masę pocztówek do swoich rodziców. Wiedziała, jak bardzo na nie czekają.

We wrześniu 1998 r. młoda kobieta planowała spędzić weekend w Auckland, a następnie pojechać dalej na północ, do Bay of Islands i zostać tam przez całe pięć dni. Podzieliła się swoimi planami z przyjaciółmi, licząc na to, że zechcą jej towarzyszyć. Jednak Naomi nie mogła sobie pozwolić taką eskapadę, bo nie miała pieniędzy.

Kayo zdawała sobie sprawę, że jej czas w obcym kraju dobiega końca. Pragnęła jak najlepiej go wykorzystać, musiała się zatem pogodzić z podróżowaniem w pojedynkę. Nie bała się o bezpieczeństwo, wiele osób podróżuje po Nowej Zelandii samotnie. Chodziło o to, że Kayo lubiła być wśród ludzi. Ostatecznie jednak stwierdziła, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poznała nowych przyjaciół po drodze.

Dziewczyna w szafie

Auckland

Przed wyjazdem Kayo obiecała Naomi, że wyśle ​​jej pocztówkę. Zamierzała wrócić za około tydzień. W piątek 11 września wsiadła do samolotu i półtorej godziny później była już w Auckland. O 14:14 zameldowała się w schronisku młodzieżowym Queen Street Backpackers. Wynajęła jednoosobowy pokój na trzy noce i z góry opłaciła rachunek. Po odebraniu kluczy zostawiła na miejscu bagaż, a sama ruszyła na podbój miasta.

Główna ulica Auckland- Queen Street- oferuje turystom liczne atrakcje: sklepy odzieżowe popularnych marek, restauracje, bary z owocami morza i butiki. Zabytkowe budynki sprawiają, że okolica wygląda jak żywcem wyjęta z przeszłości. Można nią dojść aż do gwarnego portu. 

Nie wiadomo do końca, dokąd udała się Kayo po wyjściu z hostelu. Kamera bezpieczeństwa zarejestrowała jej sylwetkę przed budynkiem Banku Nowej Zelandii (BNZ) przy Queen Street, po przeciwnej stronie hostelu o godzinie 15:32. Chociaż ujęcia były wyjątkowo słabej jakości, to nie ulega wątpliwości, że widać na nich filigranową Kayo w czarnych spodniach, czarnej kurtce i z czarnym plecakiem. Sprawdź także ten artykuł: Zaginięcie rodziny Gill - zbrodnia bez kary.

Pusty pokój

Cztery dni później do pustego już pokoju nr 25, w którym Kayo nocowała, wszedł personel sprzątający. Po kobiecie zgodnie z umową, nie było śladu. No może poza czarnym plecakiem, który leżał na zasłanym dokładnie łóżku. Pomieszczenie sprawiało wrażenie sterylnie czystego, jakby nikt w nim nigdy nie mieszkał. Sama 29-latka była znana z tego, że nigdy nie ścieliła po sobie łóżka.

W środę, 16 września, pewien śmieciarz opróżniał kosz na śmieci na ruchliwym rogu ulic Swanson i Albert w BNZ Tower. Nagle jego oczom ukazał się czarny plecak. Mężczyzna zabrał go do domu i dokładnie obejrzał. Znalazł w środku japoński paszport na nazwisko Kayo Matsuzawa oraz kilka dokumentów. Nie był pewien, co z tym zrobić, więc odniósł go do biura rady miasta, w którym pracował.

Ciało

Prawie tydzień później, 22 września, Dennis Groves, technik zajmujący się konserwacją alarmu przeciwpożarowego, prowadził rutynową kontrolę w Centrecourt – wieżowcu stojącym nieopodal BNZ Tower na Queen Street. Mężczyzna wszedł na klatkę schodową i skierował się prosto do niewielkiego pomieszczenia gospodarczego. Drzwi były zamknięte, ale zamek łatwo było sforsować choćby śrubokrętem. Dennis był tam już wiele razy i wiedział, jak sobie z tym poradzić.

Kiedy otworzył drzwi, do jego nosa dotarł silny, nieprzyjemny zapach podobny do amoniaku. Zaraz potem Groves poczuł woń rozkładu. Zobaczył na podłodze coś, co w pierwszej chwili wziął za manekin. Po chwili zorientował się, że patrzy na ludzkie ciało. W późniejszych wywiadach przyznał, że dokładnie obejrzał zwłoki, ponieważ domyślił się, że stanie się w przyszłości głównym świadkiem w sprawie śmierci.

Tajemnica

Dochodzenie

Dennis poinformował policję w Auckland, a ta natychmiast udała się na miejsce zdarzenia. Funkcjonariuszom udało się dość szybko ustalić, że ciało należało do młodej Azjatki. Było nagie i w zaawansowanym stadium rozkładu. Denatka nie miała przy sobie żadnych rzeczy osobistych, które umożliwiłyby identyfikację. Śledczy sprawdzili raporty dotyczące osób zaginionych, ale nie mogli w nich znaleźć niczego, co pasowałoby do dziewczyny znalezionej w Centrecourt. Poinformowali o wszystkim media, apelując jednocześnie do opinii publicznej o wszelkie przydatne informacje.

Mniej więcej w tym samym czasie plecak z japońskim paszportem znaleziony w śmieciach trafił na jeden z posterunków. Odciski palców pobrane z przedmiotu pasowały do ​​odcisków palców nieznanej ofiary. Korzystając z jej paszportu, policja była w stanie połączyć Kayo z hostelem Queen Street Backpackers, który znajdował vis a vis budynku, w którym znaleziono jej ciało. Jak się okazało, obsługa placówki po prostu wyrzuciła plecak do śmieci, sądząc, że turystka zostawiła go w pokoju, bo już go nie chciała.

Ostatecznej identyfikacji zwłok dokonał Junichi. Przyleciał do Nowej Zelandii wraz z dokumentacją dentystyczną Kayo, dzięki czemu policja była w stanie bez wątpliwości stwierdzić tożsamość zmarłej. Przyczyny śmierci 29-latki nie udało się ustalić. Stwierdzono jedynie, że zgon nastąpił kilka godzin po przybyciu do Auckland. Dodatkowo denatka miała pod paznokciami męskie DNA.

Bez punktów zaczepienia

Śledczy przez dwa tygodnie przesiewali wysypisko śmieci East Tamaki, mając nadzieję na odnalezienie innych rzeczy Kayo. Niestety pomimo wyjątkowo skrupulatnych poszukiwań jej ubrania i biżuteria przepadły jak kamień w wodę. Inna grupa funkcjonariuszy odtwarzała w tym czasie ruchy dziewczyny w Auckland. Ustaliła, że turystka przyjechała z Christchurch 11 września, a po wynajęciu pokoju poszła na miasto. Nie dysponowała dużym budżetem, więc było mało prawdopodobne, że poszła na zakupy.

Nie było żadnych punktów zaczepienia. Kayo nie miała znajomych w nowym mieście. Podejrzewano, że kobietę zaatakował przypadkowy mężczyzna, który nie miał z nią wcześniej żadnych kontaktów. Był więc zatem związany z miejscem, w którym wydarzyła się tragedia. Ale jak znaleźć igłę w stogu siana, czyli jednego konkretnego człowieka w tysięcznym tłumie, który codziennie przelewa się przez budynek Centrecourt?

Na nagraniach monitoringu pozyskanych z hostelu zamordowana kobieta jest sama. Dennis Groves, technik, który znalazł jej ciało, na domniemany czas morderstwa miał niepodważalne alibi. Podejrzewano, że być może dziewczyna udała się do szkoły językowej w centrum handlowym, ale nikt jej tam nie widział. Może została sterroryzowana i zmuszona do udania się z zabójcą do pomieszczenia gospodarczego? Jeśli nawet, to nikt tego faktu nie zarejestrował.

Podejrzani

Jakiś czas po odnalezieniu ciała Kayo, policja zatrzymała Alana Michaela Grimsona, zabójcę dwóch młodych mężczyzn. Przypuszczano, że miał on coś wspólnego ze śmiercią “dziewczyny z szafy”, ale ten trop okazał się ślepy.  Drugim podejrzanym stał się obywatel Ukrainy, który mieszkał w tym samym hostelu, w którym zatrzymała się 29-latka. Miał opinię zaburzonego psychicznie, niebezpiecznego paranoika. Opuścił Nową Zelandię tuż po odkryciu zwłok w budynku Centrecourt.

Co więc spotkało młodą kobietę, która udała się w podróż życia, nie podejrzewając, że stanie jej się coś złego? Najprawdopodobniej udała się do taniej restauracji lub baru, jakich w Centrecourt było pod dostatkiem. Przybytki oferowały jedzenie i napoje po cenach dostępnych dla niezamożnej turystki. Tam Kayo spotkała kogoś, kto podstępem ją odurzył, a następnie wykorzystał i porzucił jej ciało w schowku.

Jest to jednak jedynie hipoteza. Prawda po dziś dzień pozostaje zagadką. Nowozelandzka policja wciąż prosi o kontakt każdego, kto mógłby przekazać jakiekolwiek informacje w tej sprawie. 

Autor: Natali Grochal

Źródła:

  1. https://www.archiwumzbrodni.pl/turysci-zabici-w-nowej-zelandii-czesc-1-11-dni-w-pomieszczeniu-gospodarczym/
  2. https://www.evidencelockerpodcast.com/transcripts/transcript-90-the-mysterious-murder-of-kayo-matsuzawa-new-zealand
  3. https://www.police.govt.nz/stolenwanted/coldcase/2019/kayo-matsuzawa-1998
  4. https://www.youtube.com/watch?v=NxuFxaOBVTc&t=1886s
ikona podziel się Przekaż dalej